Get Adobe Flash player

Odwiedza nas 201 gości oraz 0 użytkowników.

Scenariusz inscenizacji – na podstawie lektury „Sachem” H. Sienkiewicza

Jednym z zadań grupy drugiej, które miało przybliżyć uczniom postać Noblisty, była praca z tekstem i przygotowanie scenariusza inscenizacji. Członkowie zespołu wnikliwie czytali lekturę i zastanawiali się w jaki sposób „przełożyć” tekst. Z dyskusji i różnych pomysłów oraz kompromisu powstał poniższy scenariusz. Planujemy, że na Festiwalu pokażemy przedstawienie przygotowane na jego podstawie.

Scenariusz do utworu „Sachem”

(Odgłosy bębnów, widownia na krzesełkach, ludzie na widowni rozmawiają ze sobą, gestykulują)

Widownia: Sachem! Sachem! /widzowie mówią do siebie i wskazują na wejście/

(Wychodzi dyrektor cyrku)

Dyrektor: Szanowni Państwo, za chwilę wystąpi przed Wami słynny gimnastyk Czerwony Sęp, sachem Czarnych Wężów, ostatni potomek królów pokolenia i ostatni z pokolenia. Wykona on spacer po drucie.

(Posępna muzyka aria Komardona z Don Juana, dwóch pomocników rozciąga drut-sznur między kozłami. Wejście cyrkowe wykonane z lampek choinkowych)

/Atmosfera napięcia i oczekiwania/

Dyrektor: Mam zaszczyt prosić łaskawych i szanownych gentelmanów oraz piękne i nie mniej szanowne ladies o nadzwyczaj spokojne zachowywanie się, niedawanie braw i zupełną ciszę albowiem wódz jest nadzwyczaj rozdrażniony i dzikszy niż zwykle.

(wśród widowni szepty między sobą, zdziwienie i niepokój)

Kolonizator 1: Ale ten sachem czyżby jeszcze pamiętał?

Kolonizator 2: Nie, to niemożliwe. On był małym dzieckiem, jak piętnaście lat temu spaliliśmy jego wioskę i zamordowaliśmy jego rodzinę i przyjaciół.

Kolonizator 1: Rzeczywiście pamiętam! On miał wtedy 10 lat, gdy trupa cyrkowa go przygarnęła. Był z nim stary, umierający Indianin, który powiedział im, że chłopak jest synem wodza. Mam nadzieję, że on nie pamięta tej zbrodni.

(Odgłosy bębnów, sachem pojawia się w wejściu, milkną rozmowy, wszyscy patrzą na sachema)

Widownia: (szepcze) To on! To on!

Sachem: (wodzi wzrokiem po widowni jakby szukał ofiar, potem zatrzymuje się na środku sceny i wydaje okrzyk wojenny) Hergot! (Boże mój!)

(Widownia zaczyna się niepokoić, szepczą, zamieszanie na widowni. Dyrektor podchodzi do sachema, wykonuje gest uspokajający, klepie go po ramieniu. Sachem przytakuje głową. Dyrektor odchodzi. Sachem wchodzi na drut. Wpatruje się w lampę naftową zawieszoną na suficie. Idzie z wysiłkiem, po chwili traci równowagę, ale ją odzyskuje)

Widownia: Ach! Och! (krótkie, pojedyncze brawo)

(Sachem dochodzi do końca drutu i staje w lekkim rozkroku, w prawej ręce trzyma drąg, wzrokiem pełnym grozy wodzi po widowni i zaczyna śpiewać pieśń wojenną)

Sachem: (zaczyna śpiewać lub deklamować na podkładzie muzycznym) Po wielkich deszczach, co rok pięciuset wojowników wychodziło z Chiavatty na ścieżki wojny lub na wielkie łowy wiosenne. Gdy wracali z wojny, zdobiły ich skalpy; gdy wracali z łowów, przywozili mięso i skóry bawole, a żony witały ich z radością i tańczyły na cześć Wielkiego Ducha. Chiavatta była szczęśliwa. Niewiasty pracowały w wigwamach, dzieci wyrastały na piękne dziewczęta i dzielnych wojowników. Wojownicy umierali na polu sławy i szli polować z duchami ojców do Srebrnych Gór. Topory ich nie broczyły się nigdy w krwi niewiast i dzieci, bo wojownicy Chiavatty byli szlachetnymi mężami. Chiavatta była potężna. Aż przyszły blade twarze zza mórz dalekich i wrzuciły ogień do Chiavatty. Bladzi wojownicy nie pokonali Czarnych Wężów w boju, ale zakradli się nocą jak szakale i noże ich zbroczyły się w piersiach uśpionych mężów, niewiast i dzieci. I oto nie ma Chiavatty, bo na jej miejsce biali wznieśli swoje kamienne wigwamy. Wymordowane pokolenie i zniszczona Chiavatta wołają o zemstę.

(Głos wodza staje się chrapliwy, dyrektor cyrku staje się zaniepokojony)

Sachem: Z całego pokolenia zostało jedno dziecko. Było ono małe i słabe, ale przysięgło Duchowi Ziemi, że się zemści. Że ujrzy trupy białych mężów, niewiast, dzieci — pożogę, krew!

(Ostatnie słowa zamieniają się w ryk wściekłości. Na widowni zaniepokojenie. Sachem wydaje nieludzki ryk, kołysze się, podnosi drąg w stronę wiszącej lampy)

Widownia: (krzyczy) Stój! Stój! 

Sachem: (zeskakuje i znika w wyjściu. Po chwili wraca zmęczony i zziajany. W ręku trzyma blaszaną miskę i wyciąga ją do widzów) Co łaska dla ostatniego z Czarnych Wężów.

(Widzowie hojnie rzucają mu pieniądze)

Kamila Bąk, Klaudia Bąk, Jakub Kałucki [kl. VI c]

Przejdź do góry
DMC Firewall is a Joomla Security extension!