Get Adobe Flash player

Odwiedza nas 225 gości oraz 0 użytkowników.

Nasze miasto


BUSKO-ZDRÓJ


Busko-Zdrój nie jest zwykłym miastem, jakich w Polsce i na kielecczyźnie wiele. Ma w sobie to coś, co jest mało definiowalne, ale sprawia że chętnie tutaj wracamy. Życie toczy się tu inaczej, zdecydowanie wolniej, ale to właśnie tworzy urok starego, bo pamiętającego ostatnie ćwierćwiecze XIII wieku powiatowego miasteczka.


Legenda mówi o walecznym rycerzu Dersławie lub Dzierżku, którego powszechnie zauważona przez współczesnych dzielność stała się legendarną wśród innych uczestników krucjat. Nie wiem, nie byłem na żadnej, ale również nigdy nie natrafiłem na zachowany opis jego walecznych czynów, co jak sadzę jest wyłącznie wynikiem zazdrości, jaką budził wśród kronikarzy. Musiała chyba być jakąś międzynarodowa zmowa pisarzy, bowiem nie trafił ów Dersław również do kronik polskich, a w nich - jak wiadomo - najdziwniejsze zdarzały się opisy.

Dzisiaj najstarszymi miejscowymi zabytkami są: szesnastowieczny kościół pw. Niepokalanego Poczęcia NMP oraz młodszy o stulecie drewniany kościółek św. Leonarda. Ostał się także wielokrotnie przebudowywany, osiemnastowieczny klasztor oraz kilka drewnianych domów z przełomu XVIII i XIX wieku. Inne, dawne budowle zmielił na pył młyn historii. Z nowszych - najbardziej znaną, bo niezwykle charakterystyczną jest tzw. Zamek Dersława - willa wzniesiona tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej przez ówczesnego rosyjskiego naczelnego lekarza uzdrowiska.

Wielka szansa otworzyła się przed Buskiem w pierwszej połowie XIX wieku. Do rozwoju, znanych już od wielu lat, kurortów przyczyniły się powszechna mania korzystania z wód mineralnych i związane z tym wyjazdy towarzyskich śmietanek. Z pomocą włoskiego architekta Henryka Marconiego i powołanej specjalnie w tym celu warszawskiej spółki, ówczesny właściciel Buska gen. Feliks Rzewuski doprowadził do otwarcia w 1836 roku jednego z najpopularniejszych w ówczesnej Europie uzdrowiska. Przybysze raczyli się tam unikalnymi wodami mineralnymi zawierającymi lecznicze ilości siarczków i jodu.


Przebywała tu niemal cała Warszawa, i ta polska, i ta rosyjska, które właściwie dopiero spotkawszy się „u wód” nabierały chęci do późniejszej współpracy. Bo tak naprawdę w towarzystwie nie liczył się nikt, kto tu nie bywał. I chociaż później pobyt w kurorcie uległ daleko idącej demokratyzacji, to jednak z tamtych wspaniałych czasów pozostały ambicje oferowania kuracjuszom kulturalnych wzruszeń na wysokim poziome. Tu przyszła na świat znana śpiewaczka operowa Krystyna Jamroz i tu, corocznie odbywają się operowe festiwale, których jest patronką.

Dzisiaj nie ma już tamtego dostojnego Buska. Nawet powstałe wiek później i obliczone na masowego gościa sanatoria, musiały zacząć szukać innych pomysłów rozwoju

Zdrój XXI stulecia
Obecnie na kuracjach przebywa w Busku-Zdroju ponad 45 tysięcy kuracjuszy rocznie. Zabiegają o nich liczne sanatoria, hotele, hoteliki i pensjonaty używając często bardzo wymyślnych reklamowych haseł. Leczy się tu przede wszystkim schorzenia reumatyczne, pourazowe, neurologiczne, skórne i układu krążenia. Od przeszło stulecia popularne są miejscowe borowiny.

Sanatorium „Włókniarz” - z dawnych czasów ostała się jeszcze ta nazwa - oferuje ponadto komorę solno-jodową i kabinę kriogeniczną, gdzie można uzyskać temperatury rzędu - 140°C! Tu także znajduje się Aqua Salon serwujący okłady z alg i błota z Morza Martwego, oraz kapsuła młodości.


Zdjęcia: Sławomir Dziewierz
Przejdź do góry
Our website is protected by DMC Firewall!