Get Adobe Flash player

Odwiedza nas 95 gości oraz 0 użytkowników.

Znaczenie dobrych stosunków: rodzice – wychowawca – szkoła, dla sukcesów szkolnych i życiowych ucznia

My nauczyciele zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, że aby zająć się wydobywaniem i rozwijaniem niepowtarzalnych cech każdego dziecka, należy przyjrzeć się jego rozwojowi i umiejętnie dostosować wymagania i zadania, których realizacji oczekują od ucznia nauczyciele i rodzice. Musimy, dla dobra dziecka utrzymywać kontakt z Wami rodzice, gdyż jesteście najlepszym źródłem informacji o uczniu, a my pragniemy lepiej poznać dziecko i naturalne warunki jego rozwoju.

W obecnych szkołach masowych uczą się dzieci z deficytami rozwojowymi, dzieci alergiczne, nadpobudliwe, o obniżonych możliwościach intelektualnych, zdolne i przeciętne. Z problemami edukacyjnymi wynikającymi z właściwości rozwojowych, nie zawsze radzą sobie rodzice, gdyż nie wszyscy posiadają wiedzę z zakresu psychologii czy pedagogiki. Myślę, że wielu rodziców liczy na pomoc mądrych, życzliwych nauczycieli, pragnie współpracować, lecz nie wie jak. Bardzo ważnym jest aby ta współpraca właściwie się układała i by rodzice byli zaangażowani w realizację planu pracy szkoły

Nowa szkoła, w oparciu o podstawy programowe i rozporządzenia, ma gwarantować każdemu uczniowi równy start w dorosłe życie, umożliwiać rozwój indywidualnych zainteresowań, potrzeb i zdolności oraz pomóc w nabywaniu umiejętności koniecznych w podejmowaniu życiowych decyzji. Dostosowanie wymagań do indywidualnych możliwości uczniów jest możliwe jedynie w sytuacji, gdy nauczyciel zna i rozumie specyfikę różnic rozwojowych, a bez kontaktu i współpracy z Wami rodzice nie zdobędzie rzetelnej wiedzy na temat wychowanka.

Przy wielkiej różnorodności indywidualnych osobowości nie można oddziaływać na dziecko efektywnie bez Waszej pomocy. Wychowawca, który nie zacznie pracy od nawiązania dobrego kontaktu z rodzicami, od poznania trudności dziecka i trudności wychowawczych rodziców nie potrafi towarzyszyć uczniowi w jego wszechstronnym rozwoju. Trudno mu będzie zrozumieć problem rodziny i indywidualny problem ucznia.

A zrozumieć dziecko, to przyjąć go takim jakie jest, wspomagać jego rozwój na poziomie właściwym cechom rozwojowym. Zrozumieć dziecko i zaakceptować go, to ułatwić sobie pracę wychowawczą i pozbyć się lęku o efekty działań dydaktycznych. Bez pomocy Was rodzice jest to bardzo utrudnione, a czasem nawet niemożliwe.

Rolą szkoły jest wspomaganie wychowawczej roli rodziny. A to właśnie świat ludzi dorosłych rodzi powstawanie problemów wychowawczych u dzieci i młodzieży.

"Największym problemem wychowawczym nie jest to, że młodzież nie słucha dorosłych, ale że ich naśladuje w tym, co złe i dobre".

Dewaluują się tradycyjne wartości, zacierają granice między dobrem a złem. W życiu codziennym zaczyna dominować pieniądz i brutalna siła.

Rodzice goniąc za zarobkami, tracą kontakt ze swoimi dziećmi. Te z kolei, nie mogąc zaspokoić elementarnych potrzeb w rodzinie - potrzeby miłości, akceptacji, rozmowy - przyłączają się do grup nieformalnych, uciekają w świat alkoholu i przemocy, chcąc wykrzyczeć to wszystko, co ich boli.

Szkoła może skutecznie wychowywać tylko wspólnie z rodzicami, bez takiej współpracy wychowanie szkolne nie ma żadnych szans. Nikt nie zwolni dorosłych z obowiązku wychowywania młodego pokolenia.

Istotą szkoły jest stawienie wymagań służących rozwojowi młodego człowieka. Wymagania te, nie zawsze dostosowane do możliwości psychofizycznych dzieci i młodzieży, powodują porażki, niepowodzenia, a reakcją obronną są przejawy buntu, zniechęcenia i agresji. Rodzice i nauczyciele często są wystawiani na próbę łagodności, spokoju i cierpliwości. Nauczyciel konsultuje się z rodzicami i zaczynają wspólne dociekania o przyczyny, obwiniając m.in. ucznia za jego lenistwo, krnąbrność, złośliwość, upór.

Dobrze, jeżeli szczera rozmowa, w klimacie wzajemnego zaufania, wyłoni prawdziwą przyczynę niepowodzeń ucznia, wtedy przy mądrym postępowaniu można ten mechanizm zatrzymać. Rodzice i nauczyciele często są wystawiani na próbę łagodności, spokoju i cierpliwości.

A co się stanie, jeżeli jedynym winowajcą pozostanie uczeń?

Świadomość posiadanej władzy nad dzieckiem, którą mają rodzice i nauczyciele sprzyja takim zachowaniom dorosłych, jak szydzenie, wyśmiewanie, poniżanie dziecka.

Inny sposób powstrzymania dziecka od niebezpiecznych zachowań to nakazy i zakazy. Jest rzeczą oczywistą, że nakaz i zakaz są nieodzowne w życiu człowieka, lecz zbyt częste i dotyczące najbardziej elementarnych potrzeb dziecka prowadzą do niebezpiecznych następstw - ucieczki z domu, próby samobójcze. Nakazy mają na celu bezpośrednie ukierunkowanie działalności dziecka zgodnie z życzeniami rodziców, a często wbrew woli dziecka (np. dzisiaj, po powrocie ze szkoły masz zjeść obiad i będziesz się uczył aż do wieczora, a ja sprawdzę, czego się nauczyłeś). Poprzez różne formy nakazu naciskamy na dziecko, zmuszając je do nauki, posłuszeństwa, pokory, nie zważając na psychofizyczne uwarunkowania procesu rozwojowego młodego człowieka.

Zakaz natomiast ma go powstrzymać przed określonym działaniem. Oba te sposoby ingerowania w zachowanie dziecka wyrażone są krótką formą słowną, oraz mniej lub bardziej ostrym tonem. Niejednokrotnie zakaz poparty jest groźbą kary.

Rodzice równie często jak nakazy i zakazy stawiają dziecku warunki, chcąc tą drogą zmobilizować je do większego wysiłku i lepszych osiągnięć np. "Od tej chwili nie będę się do ciebie odzywała, odezwę się pod warunkiem, że przyniesiesz piątkę z języka polskiego".

Takich przykładów jest wiele, lecz najgorsze są te uwarunkowania, które ograniczają podstawowe potrzeby młodego człowieka.

Dysfunkcjonalne rodziny nie uznają i nie szanują faktu, że dzieci - tak jak wszystkie ludzkie istoty - są niedoskonałe. Dzieci są atakowane za swoją niedoskonałość i nieustannie otrzymują komunikat, że niedoskonałość jest czymś nienormalnym. Na to domaganie się doskonałości ze strony rodziców mogą zareagować w dwojaki sposób. Mogą starać się zaspokoić to żądanie, wyzbywając się swoich naturalnych cech. Mogą też czuć się przytłoczone niemożliwymi do spełnienia oczekiwaniami rodziców i zbuntować się, odmawiając współpracy, a następnie wypracowując w sobie cechy przeciwne tym, jakich oczekiwali od nich rodzice. Rodzice mówią o nich: "złe, albo "zbuntowane dzieci".

Często przyklejamy etykietę "trudnego” dziecka temu, które w istocie wcale nie jest trudnym, a tylko zostało obdarzone przez naturę witalnością, spostrzegawczością, ruchliwością. A gdy dziecko dokazuje, nie chce wejść w kierat obowiązków - zamiast zdobyć się na maksimum wysiłku, cierpliwości i taktu - straszymy, besztamy, skarżymy się albo wpadamy w panikę i opuszczamy bezradnie ręce.

A gdy przychodzi czas dojrzewania, kiedy wrażliwość dziecka potęguje się, wzrasta wstydliwość, występuje opryskliwość i krnąbrność - wówczas u rodziców nie przygotowanych, nie zdających sobie sprawy z trudnego okresu rozwojowego ich dziecka, zaczyna się czas walki z niedobrym, "trudnym dzieckiem”, co jest brzemienne w najfatalniejsze skutki.

Najłatwiej jest wymierzać dziecku karę fizyczną, bo po prostu nie trzeba nad nią myśleć. Ale w wychowaniu nie może być miejsca na bezmyślność. Każda kara musi być głęboko przemyślana i uzasadniona.

Dobierając rodzaj kary, należy uwzględnić wiek dziecka i cechy jego osobowości. W stosunku do dziecka wrażliwego wystarczającą karą będzie sama dezaprobata wyrażona w słowach lub w sposobie bycia rodziców. Mocniejsze będzie umocnienie słowne, rzeczowa wymówka lub nagana w tonie ostrym, lecz wolnym od gniewu i uniesienia. Pamiętajmy nie krytykujemy dziecka, lecz jego zachowanie, które uważamy za niewłaściwe.

Najczęściej stosowanym środkiem karania jest bicie, a więc przemoc fizyczna. Rodzice uzasadniają stosowanie tego środka, mówiąc np. "Jak się ma takie dziecko, to bez bicia się nie obejdzie”, "On by nam na głowę wszedł, jakby nie dostał”, "On by przewrócił cały dom, tylko pasem można go uspokoić”. W tym wypadku nie ma co doszukiwać się atmosfery akceptacji czy miłości.

Bicie daje najczęściej efekty pozorne i krótkotrwałe, pozostawia skutki wyraźnie ujemne. U dzieci w ten sposób karanych pogłębiają się zaburzenia, powstaje poczucie zagrożenia, trwałe lęki, głębokie urazy psychiczne, kompleksy trwające całe życie, poczucie osamotnienia, niższości, niewiary we własne siły, nieufność wobec ludzi, zamykanie się w sobie, chęć zemsty, agresywność. Dzieci w obawie przed biciem kłamią, uciekają z domu.

A w szkole? No cóż, tu też spotyka się różne formy przemocy fizycznej.

Dorastanie to okres ciągłych zmian. Utrudniają one ustabilizowanie poczucia własnej godności i odnalezienia celu swego istnienia. Szukanie akceptacji jest dla nastolatka ciągłą walką. Choć większość nastolatków nie chce się do tego przyznać, tym, czego najbardziej potrzebują, jest akceptacja, aprobata i uwaga rodziców. Jeżeli nie zaspokoją swoich potrzeb w domu, szukają ich spełnienia poza nim, szukają grupy, która ich zaakceptuje. W zależności, do jakiej grupy trafią, starają się w niej zaistnieć (często poprzez przemoc, kradzieże) byleby spotkać się z aprobatą.

Klimat panujący w rodzinie ma wielkie znaczenie wychowawcze, na równi ze szkołą i otoczeniem ze swoimi przejawami przemocy i agresji.

A dziecko jak gąbka wchłania wszelkie formy przymusu, nacisku, przemocy stosowanej przez dorosłych, starszych kolegów, rówieśników i w momencie niepowodzenia wybucha, wyładowując złość najpierw na przedmiotach, później na kolegach i dorosłych.

I cóż, gdzie miejsce w tym przytłaczającym swą agresja świecie dla dorastającej młodzieży?

A my - nauczyciele, pedagodzy, rodzice, sami zagubieni w poszukiwaniu nowych wartości (skoro stare straciły ważność) musimy stanąć na wysokości zadania i okiełznać wierzgające dzieci, sposobami dalekimi od przemocy.

Nie sztuka nawet złemu nauczycielowi nauczyć dziecko, które samo chłonie wiedzę i lubi pracować. Pedagog, wychowawca, ojciec i matka wtedy zdają egzamin swojej przydatności, gdy potrafią przyuczyć do systematycznej pracy i wpoić zasady moralne dziecku które tego nie chce.

Jeśli wymagania i przepisy szkoły lub metody wychowawcze rodziców osłabiają inicjatywę dziecka już na samym początku edukacji, nabiera ono przekonania, że niczego zmienić się nie da, czego rezultatem jest uległość i bierność w świecie rządzonym przez dorosłych. Z drugiej strony, jeśli dziecko będzie nadmiernie i nieadekwatnie do swych możliwości chwalone, pozbawione krytycyzmu ze strony dorosłych i rówieśników oraz "puszczone na głębokie wody" bez odpowiedniej dojrzałości moralnej i przygotowania psychicznego, może to w przyszłości u niego implikować postawą egoistyczną, bezkrytyczną w stosunku do własnej działalności.

Celem nauczania i wychowania powinno być wzbudzanie u uczniów ciekawości, uwagi, aktywności, ekspresji, ducha krytycyzmu. Należy kształcić umiejętność wnioskowania, umiejętność samodzielnego myślenia, wykorzystania zdobytych wiadomości, pozytywnie oceniać i zachęcać do stawiania oryginalnych pytań i odpowiedzi świadczących o zainteresowaniach, indywidualizmie, chęci poznawania i przeobrażania świata. Taki sposób kształcenia przyczynia się do rozwoju osobowości młodych ludzi i ich twórczej postawy.

A zatem wszyscy powinniśmy się zjednoczyć w naszych działaniach, aby stanąć na wysokości zadania i wychować odpowiedzialnego człowieka, który bez naszej pomocy sam potrafi podejmować dobre decyzje, odróżnić dobro od zła, potrafi wybrać optymalną dla siebie drogę rozwoju, dążyć do wybranych przez siebie celów.

Zadanie solidarnego działania na rzecz dzieci wyraził w swym orędziu Jan Paweł II: "…myśli moje znowu biegną ku dzieciom, ku ich słusznemu pragnieniu miłości i radości. Zwracam się z ufnością do ludzi dobrej woli. Zjednoczmy się wszyscy, aby stawić opór wszelkim formom przemocy […]. Twórzmy warunki, w których dzieci będą mogły odziedziczyć po naszym pokoleniu świat bardziej zjednoczony i solidarny".

Małgorzata Chrzanowska

Bibliografia:

1. Józefa Pielkowa, Jak im pomóc?, Seria RODZINA I DOM, Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych, Warszawa, 1981.

2. Salomon Łastik, Trudni rodzice, Czytelnik, Warszawa, 1967.

3. Orędzie Noworoczne Jana Pawła II - cytat 

Przejdź do góry
DMC Firewall is a Joomla Security extension!